wtorek, 14 marca 2017

Czy gotowanie na kuchence indukcyjnej jest fajne?


Kiedy trzeba było zdecydować czy przejść na indukcję czy zostać przy kuchence gazowej, szukałam informacji gdzie się tylko da. Niestety prawdziwi użytkownicy kuchenek byli bardzo powściągliwi, natomiast artykuły w stylu warto czy nie warto - były seryjnie wzorowane jeden na drugim. Wszystkie zawierały podobne argumenty za i przeciw i ewidentnie pisane były przez producentów a nie przez realnych użytkowników. Dlatego postanowiłam napisać swój własny spis "za i przeciw".

Po zakupie kuchenki indukcyjnej i pierwszym tygodniu jej używania, byłam załamana. Raz zupa dosłownie wyleciała mi z garnka (kiedy postanowiłam podgrzać ją na boosterze i wyszłam porozmawiać do pokoju obok), proste kotlety przypalały się z wierzchu i nie dosmażały w środku, smażona cebulka się przypalała, nawet jajecznica na początku była pewnym wyzwaniem.

Teraz, kiedy się jej "nauczyłam", nie wróciłabym do gazu. Widzę, że dania wychodzą mi smaczniejsze, a gotowanie przestało kojarzyć mi się z beznadziejną babraniną, po której przez pół dnia trzeba sprzątać. Stąd mój prywatny spis wad i zalet kuchenki.

Jakie są według mnie zalety gotowania na kuchence indukcyjnej?

1) Jeśli macie kuchenkę podłączoną do dwóch faz, a jej moc jest odpowiednia, to będzie ona miała o wiele większą moc niż kuchenka gazowa. To ma wpływ nie tylko na szybkość gotowania wody, ale też np. na smażenie. Na tej kuchence, kiedy chcę coś bardzo mocno przysmażyć, czy podgrzać - nie ma żadnego problemu - na gazowej (fakt była już dość stara) mięso na gulasz zamiast przysmażać się - odparowywało wodę, mimo długiego nagrzewania patelni.

2) Świetnie działa regulacja niskich temperatur. Kiedy chcę coś gotować długo na bardzo małej mocy - robię to bez żadnych obaw, że muszę czegoś pilnować. Wstawiam rosół, zagotowuję, obniżam stopniowo temperaturę do takiej kiedy widzę że jeszcze się delikatnie gotuje, nastawiam czas, wychodzę z kuchni i mam 100% pewności że nic nie wykipi (Uwaga, przećwiczcie to najpierw na waszych kuchenkach obserwując - nie odpowiadam za wasze wyczucie ;) ).

2) Po pierwszych przygodach, w moich garnkach nic już nie kipi, wszystko gotuje się tak jak trzeba. Kuchenki gazowej nie byłam w stanie opanować w taki sposób. Dla mnie była ona zawsze nieprzewidywalna.

3) Niesamowitą pomocą jest timer - na początku wydawało mi się że nie będzie mi się chciało go używać, teraz nie wyobrażam sobie gotowania bez niego. Skończyło się ciągłe podchodzenie do kuchenki żeby sprawdzić czy ziemniaki czy kasza są już ok. Zagotowuję wodę, ustawiam poziom grzania i czas - mogę zająć się czymś zupełnie innym. Jedynym wyjątkiem jest makaron - tu zawsze stoję przy kuchence (choć timer i tak ustawiam).

4) Brak oparów, tłustych osadów,  brak otwartego ognia w kuchni. Możecie pochylić się nad garnkiem bez strachu o spalenie włosów i o to że nawdychacie się resztek spalania gazu. Niektórzy twierdzą, że im tego ognia brakuje - mnie zupełnie nie. Nawet łapię się na tym, że dość dziwnie się czuję u rodziny gdzie gotuje się na kuchence gazowej.

5) Czystość - to zaleta i wada równocześnie. Zaleta dlatego, że jest po prostu czysto, zmywanie płyty i czyszczenie kuchenki gazowej są nieporównywalne. O wadzie napiszę poniżej.


Jakie są według mnie wady gotowania na kuchence indukcyjnej?

Nie nie napiszę tu jak wszędzie o specjalnych garnkach, bo teraz większość już jest produkowana z myślą o indukcji, choć emaliowanych nie polecam.

1) Początki - trzeba się przestawić i przyzwyczaić. Nie jest to trudne. Osoby długo gotujące na indukcji twierdzą, że gotuje się tak samo jak na gazie - nie jest to prawda, ale oni już zwyczajnie zapomnieli jak gotuje się na gazie ;).

2) Przy gotowaniu w wielu garnkach równocześnie trzeba być uważnym - tutaj nie widać płomienia - tylko cyferki. Na początku zdarzyło mi się pomylić poziom grzania różnych garnków - dać bardzo dużą moc tam gdzie miała być malutka itp. efekty sami możecie sobie wyobrazić - ale to również kwestia nawyku.

3) Gotowanie na szkle. To też jest kwestia przestawienia się - trzeba pamiętać że póki co żaden producent nie daje gwarancji na szkło płyty. Trzeba więc uważać żeby go po prostu nie stłuc i nie zniszczyć. Odpada więc widowiskowe podrzucanie patelni i odstawianie jej z hukiem na palniku. Garnki na kuchence stawia się delikatnie, nie przesuwa się ich po płycie, bo może się nam ona porysować. Trzeba uważać żeby nic na kuchenkę nie upuścić.

5) Wymóg czystości - kuchenkę trzeba czyścić na bieżąco, stare przypalone ślady są bardzo trudne do usunięcia. Trzeba bardzo uważać żeby pod garnek nie dostał się cukier, a ponoć nawet sól, ponieważ to może spowodować uszkodzenia kuchenki. Warto wyrobić sobie od razu nawyk, że przy gotowaniu zarówno kuchenka jak i garnek są czyste i suche. Mokry garnek niby nie jest problemem, ale wydaje denerwujące dźwięki.

Na razie tyle przychodzi mi do głowy - lista będzie aktualizowana - jeśli Wy macie jakieś pomysły - dawajcie znać!



wtorek, 7 lutego 2017

Czy kuchenki indukcyjne są szkodliwe?



Ten temat również mnie nurtował, a wątpliwości nasiliły się zwłaszcza po zakupie, kiedy zaczęłam spędzać przy kuchence sporo czasu.

Na wielu forach można było przeczytać teksty typu "kuchenka indukcyjna moim zdaniem nie jest bezpieczna, bo pracuje na polu elektromagnetycznym, a ono jest szkodliwe". Teorii szkodliwości można był znaleźć tysiące jedna straszniejsza od drugiej. Co więc zrobiłam?

Najpierw znalazłam serwisy gdzie o polu elektromagnetycznym wypowiadają się osoby które się na tym znają, a informacje opierają na badaniach a nie na "moim zdaniem". Jednym z takich serwisów jest strona szkodliwepromieniowanie.pl . Jest tam sporo badań i danych. Najpierw trafiłam na artykuł o typowych wartościach PEM dla wybranych źródeł promieniowania:
http://szkodliwepromieniowanie.pl/typowe-wartosci-pem-dla-wybranych-zrodel-promieniowania/
natomiast dla osób, które nie chcą analizować danych liczbowych polecam artykuł: http://szkodliwepromieniowanie.pl/fakty-i-mity/

Badania badaniami, ale zawsze to lepiej jak człowiek zmierzy pewne rzeczy sam.
Niekoniecznie stać mnie na zaawansowany miernik PEM, ale w moim wypadku sprawdza się hasło "Szukajcie a znajdziecie" - po 10 minutach poszukiwań dowiedziałam się, że sporo telefonów komórkowych jest wyposażonych w sensor PEM i wystarczy zainstalować aplikację, aby móc natężenie takiego pola mierzyć. Zainstalowałam więc "Ultimate EMF Detector" (mierzy składowe H i B z pola) i zaczęło się mierzenie!

Jakie wnioski? Zbliżenie telefonu do kuchenki indukcyjnej na wysokość uchwytów i pokrywki, a nawet do połowy garnka, czyli tam gdzie trzyma się ręce) nieznacznie podwyższyło wartość promieniowania, a gdzieniegdzie w ogóle go nie zmieniło. Gorzej było z...włączonym okapem kuchennym... powiem Wam - działo się! Mąż elektronik wytłumaczył mi, że wszelkie silniki tworzą właśnie spore promieniowanie.

Tak więc od dziś 100x bardziej niż niż kuchenki indukcyjnej obawiam się okapu, odkurzacza, maszynki do mięsa, suszarki do włosów i tym podobnych rzeczy... Oczywiście nie jestem badaczem, pewnie zaraz pojawi się tu sporo mądrzejszych ode mnie, ale jeśli chdzi o kuchenkę to zdecydowanie jestem spokojna.



piątek, 27 stycznia 2017

Gotowanie mleka i budyniu na indukcji

Dziś kolejna weryfikacja internetowych opowieści. Dziecko zamówiło budyń, a na forach dało się przeczytać, że mleka się na indukcji nie da zagotować a budyń jest już kompletnie niewykonalny.

Spróbować jednak trzeba, zwłaszcza że 6-latek jak się uprze na budyń, to nie odpuści.

Nie mam specjalnego garnka do mleka, wzięłam więc najmniejszy z mojego zestawu. Mleko zagotowało się szybko i bezproblemowo. Łatwo było tak ustawić temperaturę że przez chwilę wrzało nie kipiąc i nie przywierając do dna.



 Po wlaniu budyniu gotowałam jeszcze przez chwilę, tak jak w instrukcji na opakowaniu. Budyń zgęstniał.


Po przelaniu do salaterki nie widzę aby różnił się czymkolwiek od zwykłego budyniu.


Tak więc podsumowując, budyń na indukcji gotuje się bezproblemowo, powiem nawet że wygodniej niż na kuchence gazowej.

czwartek, 19 stycznia 2017

Naleśniki na indukcji

W internecie krąży sporo mitów o gotowaniu na kuchence indukcyjnej. Często spotykam się z opinią, że na indukcji nie da się dobrze usmażyć np. naleśników. Dziś przyszła na mnie kolej spróbować. Patelnia ta co zawsze - żadna specjalna. Ciasto takie jak zwykle.

Naleśniki robiłam na indukcji pierwszy raz w życiu - jak widać jest to wykonalne, patelnia nagrzewa się równo. Smażyłam na siódemce - wcześniej rozgrzałam przez chwilę patelnię.







wtorek, 3 stycznia 2017

Smażenie cebuli na indukcji


Trochę trudno jest przekazywać przez internet coś takiego jak zapach. Ale w mojej indukcji razi mnie właśnie zapach smażonej cebuli. Powoli zaczynam mieć obsesję że ten zapach przenika do potraw zmieniając ich smak. Czy też tak macie?

Moja indukcja ma 9 poziomów grzania + booster. Zwykle zaczynam smażyć cebulę od poziomu 7-8 i już wtedy z cebuli zaczyna ulatniać się mocny zapach jakby acetonu. Nie jest to przyjemny zapach cebulki podsmażanej na gazie. Co robię źle?

Macie jakieś swoje sposoby na różne typy podsmażanej cebulki? Tej zarumienionej i tej szklistej - tylko z dobrym zapachem poproszę :).

Aktualizacja
Chyba zaczynam rozumieć. Wrzucanie cebuli od razu na 7 sprawia, że bardzo szybko i gwałtownie odparowuje z niej sok, co daje ww efekt. Jeśli zamiast 7 i 8 zaczniecie podsmażanie na 4 później 5 i 6 dosmażając powoli - jak na gazie - cebula zrumieni się jak na gazie.


środa, 28 grudnia 2016

Cebula do rosołu na indukcji

Na wszystkich forach słyszę, że przypalana cebula do rosołu na kuchence indukcyjnej jest niewykonalna, ponieważ cebulę opala się w płomieniu na gazie.

Od dziecka w naszym domu była kuchenka gazowa i moja mama niczego w niej nie pozwalała mi opalać. Cebulę do rosołu zawsze robiło się u nas w ten sposób, że przekrajało się ją na pół, a połówki kładło się na rozgrzaną patelnię bez tłuszczu, czekając aż się przyrumieni. Dziś zrobiłam  na kuchence indukcyjnej coś dokładnie takiego. Polecam do tego patelnię teflonową, nie wiem jak to wpłynie na stan patelni ceramicznej, teflon radzi sobie nieźle.



środa, 7 grudnia 2016

Kuchenki indukcyjne a naczynia emaliowane

Dziś opowiem Wam historię pewnej kuchenki indukcyjnej. 



Jakiś miesiąc temu świeżo zakupiona kuchenka (piekarnik + indukcja) wylądowała w domu moich sąsiadów. Bardzo się cieszyli, ponieważ wcześniej gotowali na dość uciążliwej kuchence na butlę gazową. 

Zakupili nowe garnki, patelnie - długo wybierali, bo wiedzieli, że będzie to zakup do codziennego użytku na raczej dłuższy czas. Czytali recenzje porady - w końcu indukcja to jednak dla nich nowość. Po wielu rozważaniach kupili zestaw garnków ze stali powlekanej emalią, bo tak ponoć zdrowiej. Garnki przeznaczone i oznaczone do używania na indukcji. W instrukcji kuchenki, (którą przeczytali wzdłuż i wszerz i jeszcze przyszli z nią do nas bo nie czuli się pewni w temacie) wyraźnie napisano, że można na tej kuchence używać garnków emaliowanych.

Ich radość trwała tydzień. Pewnego dnia, podczas gotowania ziemniaków coś zaczęło głośno trzaskać. Wyłączyli pole grzewcze, zdjęli garnek a ich oczom ukazało się wgłębienie w szkle płyty. Obejrzeli garnek - w tym samym miejscu na zewnętrznej stronie dna zobaczyli odprysk emalii. "Coś jest nie tak z tą kuchenką. Robiliśmy wszystko jak trzeba." Złożyli więc reklamację do sklepu, w którym dokonali zakupu. Odpowiedź przyszła szybko - "przykro nam, ale jest to uszkodzenie mechaniczne, które nie jest objęte gwarancją". Próbowali jeszcze tłumaczyć, że nie rzucali niczym w kuchenkę, że nic im na nią nie spadło. Sklep był nieugięty.

Napisali więc do producenta kuchenki. Zgłoszenie reklamacji przez formularz na stronie (wspaniałe rozwiązanie - zgłaszający nie dostaje żadnego potwierdzenia, że wysłał zgłoszenie, więc można go generalnie zignorować i nie odpowiadać mu przez tydzień).

Sąsiadka cały czas szukała winy w sobie, że może niepotrzebnie włączyła booster na początku, że może ten booster tylko do zagotowania samej wody jest itp. itd. Zaczęliśmy wszyscy szukać rozwiązania w Internecie. Czy można gotować ziemniaki zaczynając boosterem, co to za odpryski emalii itp. itd. 

No i znaleźliśmy - okazuje się, że problem odprysków emalii wtapiającej się w szkło indukcji jest zjawiskiem dość powszechnym, natomiast równie powszechne jest uznawanie przez producentów kuchenek, że jest to wina użytkownika. Natomiast dowiedzieć się o tym można tylko na forach, bo oficjalna wersja wszystkich oficjalnych źródeł jest taka, że emalia jest świetną powłoką do gotowania na indukcji, pod warunkiem że ma takie oznaczenie...

A oto parę przykładów.

Na forum, w artykule:
znaleźć takich wątków można mnóstwo, wystarczy wpisać do wyszukiwarki "emalia indukcja dziura". Za każdym razem użytkownicy czują się winni, niektórzy mówią wprost ile kosztowała ich "głupota".

Ja mogę zrozumieć, że producent nie daje gwarancji na uszkodzenie szkła, ludzie czasem potrafią być naprawdę nieostrożni, ale dlaczego w takim razie rekomenduje naczynia, które są dla tego szkła niebezpieczne? A może o tym nie wie i wypuszcza rynek produkt niedostatecznie wytestowany? A może wie, tylko opłaca mu się pisać że garnki emaliowane są ok bo to zwiększy sprzedaż kuchenek? Opłaca się bo nie uznaje się gwarancji a użytkownik weźmie winę na siebie. Czy to nie jest narażanie użytkowników na niebezpieczeństwo, bo o wydatkach już nie wspominam? 


Uważam, że każda instrukcja do kuchenki indukcyjnej powinna być bardzo starannie opisywać niedozwolone użycie w kuchni, w przeciwnym wypadku producent powinien wziąć na siebie odpowiedzialność za szkody. A już na pewno powinna ostrzegać przed możliwymi konsekwencjami gotowania na indukcji w garnkach emaliowanych - wtedy konsument może sam zadecydować czy podejmuje ryzyko.

Tymczasem sąsiadka zadzwoniła na infolinię prodcenta. Miła Pani potwierdziła że rzeczywiście zgłoszenie dostało ale jakoś nikt na nie nie odpowiedział. Obiecała, że odpowiedź przyjdzie najpóźniej jutro. Dam oczywiście znać. 

Tymczasem polecam producentom garnków emaliowanych śwetnie zapowiadającą się niszę rynkową - garnki emaliowane z ferromagnetycznym dnem, niepokrytym emalią - nie do kupienia ww tej chwili.
Aktualizacja 8 grudnia
Mimo obietnicy Pani z biura obsługi klienta - odpowiedź na reklamację nie nadeszła. No trudno, czekamy dalej.
Aktualizacja 14 grudnia
Nadal nikt nie odpowiada. Tymczasem rzecznik praw konsumenta obiecał skontaktować się z producentem i uzyskać odpowiedź. Czekamy nadal.